O autorze
Agata Kowalska radca prawny, partner w kancelarii Chabasiewicz, Kowalska i Partnerzy.

Specjalizuje się w transakcjach fuzji i przejęć, obsłudze prawnej inwestycji VC/PE oraz w prawie spółek. Ma kilkunastoletnie doświadczenie w doradztwie związanym z ochroną praw własności intelektualnej oraz prawie telekomunikacyjnym. Współpracuje z funduszami inwestycyjnymi oraz start-up’ami, głównie z branży nowych technologii, uczestniczy w przeprowadzaniu i koordynowaniu prawnych due diligence podmiotów oraz doradza przy wprowadzaniu spółek na New Connect.

Prowadzi liczne szkolenia i warsztaty dla przedsiębiorców, w szczególności z zakresu prawa Internetu, ochrony własności intelektualnej oraz umów inwestycyjnych. Publikuje artykuły eksperckie. Zasiada w radach nadzorczych spółek z branży nowych technologii, w holdingu tłumaczeniowym notowanym na Giełdzie - Summa Linguae S.A. Jest również Przewodniczącą Rady Nadzorczej Lechii Gdańsk S.A. oraz Wiceprezes Stowarzyszenia Piękne Anioły, które remontuje pokoje najuboższych dzieci w Polsce.

List intencyjny

Inwestor finansowy jest zainteresowany wejściem do twojej spółki, podmiot z branży zastanawia się nad jej przejęciem, a ty jesteś zainteresowany i chcesz się rozwijać. Oczywiście żaden inwestor nie chce kupować „kota w worku”, więc zanim podpiszesz umowę, która określi szczegółowe warunki planowanej transakcji, czekają cię prawdopodobnie skomplikowane i długie negocjacje. Pojawią się też pytania o finanse, strukturę, produkt, klientów, dostawców, politykę cenową… Od odpowiedzi zależy cena, którą inwestor Ci zaoferuje. Zanim pozwolisz komuś zrobić badanie finansowe, prawne, czy organizacyjne swojej firmy, które ujawni wiele tajemnic handlowych Twojego przedsiębiorstwa, zastanów się nad podpisaniem listu intencyjnego. Ten dokument stał się już standardem przy tego typu transakcjach.

CO TO JEST I PO CO TO KOMU?
List intencyjny (ang. Letter of intent, LoI) to skrócony opis podstawowych zasad i warunków planowanej transakcji, który jest jedynie wprowadzeniem do jej dalszego przygotowania. List wyraża wolę prowadzenia negocjacji, zmierzających do zawarcia np. umowy inwestycyjnej lub podjęcia innych czynności w nim opisanych. Zasadą jest, że list intencyjny nie stanowi ani prawnie wiążącej umowy (nie jest umową przedwstępną), ani ofertą. Nie nakłada więc na strony obowiązku zawarcia jakiekolwiek umowy czy zaciągnięcia innych wiążących zobowiązań. Jeżeli tak, to po co w ogóle go podpisywać?



DLACZEGO WARTO?
Taki dokument już na wstępie wyraźnie określa zamiary i intencje stron, co ułatwia późniejsze prowadzenie negocjacji i przyspiesza zawarcie przyszłej umowy. Podpisanie listu to dobre rozwiązanie dla tych, których czekają wielotygodniowe rozmowy i uzgadnianie drobnych szczegółów transakcji. Taka pisemna deklaracja dyscyplinuje. W tym celu warto ustalić w liście kilka istotnych szczegółów, np. ramy czasowe negocjacji i moment ich zakończenia. Warto też wskazać wszystkie kluczowe dla transakcji kwestie, które będą potem wymagały jedynie uszczegółowienia w umowie.

CO JESZCZE POWINNO SIĘ W NIM ZNALEŹĆ?
Dobrym pomysłem jest umieszczenie postanowienia wskazującego, że jeżeli dojdzie pomiędzy stronami do transakcji, to ustalenia zawarte w liście (szczególnie w zakresie ramowych warunków transakcji, wynagrodzenia czy harmonogramu) są już ustalone. Ich zmiana jest oczywiście możliwa, ale wyłącznie wtedy, jeżeli taka będzie wola obu stron (co oczywiście nie oznacza obowiązku sfinalizowania transakcji).
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wyraźnie wskazać, iż część postanowień listu wiąże strony. Dotyczy to przede wszystkim postanowień dotyczących zachowania poufności i konsekwencji ich naruszenia. Taką sankcją może być kara umowna. Dzięki niej strona, która np. na skutek naruszenia tajemnicy przedsiębiorstwa ujawnionej w trakcie negocjacji poniesie szkodę, nie będzie musiała udowadniać przed sądem jej wysokości.
Warto też już na tym etapie zastrzec właściwe prawo i sposób rozwiązywania sporów dla całej transakcji. Często kluczowe dla wielotygodniowych negocjacji są również postanowienia dotyczące wyłączności ich prowadzenia pomiędzy stronami listu w z góry określonym czasie.

SKUTKI NARUSZENIA ZAPISÓW
Równoczesne prowadzenie negocjacji przez jedną ze stron listu z innymi podmiotami pomimo zastrzeżonej wyłączności, prowadzenie negocjacji bez zamiaru zawarcia umowy, czy celowe wprowadzania w błąd, to przykłady tzw. negocjacji w złej wierze. Jeżeli podpiszesz list intencyjny, a twój partner biznesowy tak się zachowa, to poza jednoznacznie negatywną oceną moralną takich działań w biznesie, może to oznaczać dla niego konieczność zwrotu poniesionych przez ciebie kosztów prowadzenia negocjacji (np. podróży, pomocy prawnej itp.), czy zapłaty zastrzeżonych w liście kar umownych.

Podpisanie listu intencyjnego daje nam więc przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, że negocjacje będą prowadzone rzetelnie i z rzeczywistym zamiarem przeprowadzenia transakcji.
Trwa ładowanie komentarzy...